W kazaniach i konferencjach, które miałem okazję usłyszeć w ostatnim roku przewijał się kilkukrotnie motyw „starego” i „nowego” człowieka. Mowa była o tym, że należy dać spokojnie odejść staremu człowiekowi. Mimo, że pragnęlibyśmy go zatrzymać, coś z niego zostawić i zmienić tylko jakąś cząstkę tej osoby. Co to znaczy zatrzymać starego człowieka? Ja rozumiem to jako nasze przyzwyczajenia, zwyczaje, normy, punkt widzenia, światopogląd. A nowy człowiek? Ha, to nie jest do końca jasne. Oczywiście najłatwiej wyobrazić sobie go, jako człowieka bez wad, jako człowieka bez starych nawyków, jako człowieka uśmiechniętego, towarzyskiego, przebojowego, a zarazem potrafiącego zachować spokój w każdej życiowej sytuacji. Jednym słowem ideał, który ma w dodatku dużą grupę sprawdzonych przyjaciół, a dzięki temu wszystkiemu ma sporo pieniędzy, które wystarczają mu nie tylko na opłacenie rachunków, ale i na dwutygodniowe wczasy na wyspach Bora Bora i ferie zimowe w Austrii. Co jeszcze może mieć nowy człowiek? Na pewno wszystko co zapragnie, bo jest w każdej chwili maksymalnie zmotywowany i potrafi działać, a w dodatku zarażać tym działaniem innych.
(Uwaga! Artykuł nie ma prawie żadnych ozdobników w postaci zbędnych obrazków. Miałem ich dodać kilka, ale pojawił się tylko jeden. Stwierdziłem, że ci którzy przeczytają całą historię o starym i nowym człowieku, sami sobie dołączą obrazki. Takie, jakie podpowie im ich wyobraźnia.) Czytaj dalej →